maj 05 2006

Bańka.


Komentarze: 1

Tym razem postanowiłyśmy z B. zjeść w MISIU. Naszła mnie ochota na „mleczaka” po przeczytaniu artykułu w „Kuchni”, poza tym chodził za mną ryż z truskawkami i ruskie pierogi. Za B. to drugie. Potem jeszcze porcja lodów i napełnione mogłyśmy myśleć w co zapakować urodzinowy prezent dla D. i jaki tort jej zrobić. J

 

Pochodziłyśmy po „ciuchach”, wymęczone dotarłyśmy na jedyny w piątki angielski, który wymęczył nas jeszcze bardziej (bo nuuuda). W międzyczasie zachciało nam się jakiegoś gadżetu, pierdułki jakiejś pozytywnie działającej. B. znalazła automatyczny ołówek we wściekle różowym kolorze, a ja, ku jej uciesze, Bańki Mydlane, jakie pamiętam z dzieciństwa. Tylko kuleczki w „grze” nie było i nie miałyśmy się czym zająć na angolskim. 

 

Ukochany pracuje dzisiaj do 24tej L , przyjedzie więc dopiero przed drugą. Postanowiłam mu jakoś to wynagrodzić i jutro zrobię pyszny obiad – kluski śląskie z gulaszem i surówką. Mniam.

 

Przegoniłam Kociątko po osiedlu, po powrocie wyjadł mi twarożek z musli (mój Kotek jest wegetarianinem :] ), położył się na parapecie i wygrzewa sierść. A co ja??? Ja będę oglądać Magdę M., a potem poczytam o „Marsjanach i Wenusjankach”. Nie chcę brać winy całej na siebie, nie chcę siebie obwiniać o wszystko i w sobie szukać złych energii. Chcę mieć dystans i nie chcę ulegać złym impulsom. Nie przyniosły mi kilka dni temu nic dobrego (tfuuu!!!).

 

A jak wróci Ukochany to wejdę do najbardziej kolorowej bańki. Kiedyś miałam taką książeczkę z serii „Poczytaj mi mamo”, o dziewczynce, która na chwilę zamieszkała w takiej bańce... W końcu bańka pękła, dziewczynka z niej wyszła.

Ja w swojej zostanę.

 

alexbluessy : :
*linka*
06 maja 2006, 19:31
Ja też nie chcę o wszystko obwiniać siebie... I nie potrafię.

Dodaj komentarz