Archiwum czerwiec 2005, strona 3


cze 06 2005 Rozmowa.
Komentarze: 11

Do: Esio: Dobrze, że jesteś...

Od: Esio: Też Cię kocham, i cieszę się, że jesteś... ze złym S********** :)

Do Esio: Złym powiadasz... hmmm... mój kochany naughty boy... zrezstą ciągnie swój do swego :)

Od Esio: Cmok Cmok

I tak skończyła się nasz esemesowa rozmowa. Lata szukam, choć schowało się gdzieś najwyraźniej i jest mu w ukryciu dobrze. Śmigam na rowerze i co z tego, że pada deszcz bo "w końcu kiedy pada deszcz, najlepsze, co można zrobić, to nie robić nic - niech sobie pada", prawda??? :)

No to niech sobie pada, a ja powtórzę trochę gramatykę opisową na jutro. Eh... Szczęściara ze mnie...

alexbluessy : :
cze 05 2005 Refleksyjnie.
Komentarze: 11

Tęsknię za domem i do domu też tęsknię. Przed chwilą Esio mnie odwiózł. Szkoda, bo tak po domowemu było. Obiad, spacer z psem, potem drzemka przed telewizorem.

Tak dobrze było leżeć i wsłuchiwać się w spokojny oddech Mojego Mężczyzny, patrzeć na jego zamknięte powieki. Z zaskoczeniem zauważyłam, że w czasie snu Ukochany wygląda jak mały chłopczyk. Kiedy śpi bardzo lubię gładzić go po twarzy albo włosach, taki uspokajający ruch jaki dostawałam od swojej Mamy, kiedy było mi źle. Wtedy sama też się uspokajam.

 

I tak sobie leżeliśmy... I było tak domowo. Pokój urządzony tak, jak lubię – stare, ale lekkie, meble, ciepła kolorystyka. Pies, zapach domowego obiadu, stukanie klawiatury z sąsiedniego pokoju. Tak bardzo mi tego brakuje. Brakuje mi Mamy czytającej i zerkającej w telewizor, tęsknię za Tatą pogrążonym w kolejnym wykładzie dla swoich studentów, za bratem tworzącym nowe podkłady w swoim pokoju.

 

Kiedy tak leżałam, a Esio drzemał, zdałam sobie sprawę jak dużo straciłam z wyprowadzką Rodziców. Samodzielność fajna rzecz, ale w takie dni, jak dziś, brakuje mi Ich bardzo. Z drugiej strony tęsknię za własnym domem, do którego mogłabym wrócić. Już go widzę... Ciepłe kolory, lekkie meble, zapach ciasta. I Ten, do którego chce się wracać, któremu chce się rano parzyć kawę, dla którego chce się gotować ciągle coś nowego i patrzeć jak pałaszuje. Żeby w tym domu był Ktoś, przy kim chce się tylko leżeć, nic nie mówić bo wszystko jest jasne, czasem tylko mocniej się przytulić.

I żeby w tym domu był i piesek i kotek, i po jakimś czasie Szkrabek. A na razie niech będzie Ktoś...

 

Ja już wiem, ja czuję, że tego Ktosia znalazłam, że ten Ktoś już jest. Tylko niestety za mało, za mało mi go.

Może ja się za bardzo roztkliwiam, może za dużo chcę. Na razie mogę snuć marzenia o takim słonecznym, nawet w ponure dni, domu, który wiem, ze uda mi się stworzyć. Mogę coraz śmielej marzyć o własnej kawiarence na wzór rosyjski, coraz bardziej wiem, ze to byłoby coś, w czym sprawdziłabym się i co dałoby mi satysfakcję.

 

Tymczasem dokładnie za 3 tygodnie nadejdą kolejne moje urodziny, może coś ze sobą przyniosą, może coś drgnie. Na razie drży moje serce i ja sama drżę kiedy myślę o Ukochanym, o tym ile on dla mnie znaczy, jak bardzo do niego czuję.

 

 

Nie chcę stracić swoich marzeń, nie chcę też mieć złudzeń. Za oknem deszcz, zaczynam szukać lata, kto szuka ze mną???

 

alexbluessy : :
cze 05 2005 Na wesoło.
Komentarze: 7

 

„Śmieszna rzecz z tym życiem. Jeśli zgadzasz się tylko na najlepsze bardzo często to dostajesz” (Somerset Maugham)

 

alexbluessy : :
cze 04 2005 Byle na prostą.
Komentarze: 11

Egzamin z filozofii oblałam (Kant mnie wykantował) i poprawka za tydzień. Do tego, połamałam na esiowym ferrari przerzutkę od swojej "furmanki", a potem okazało się, że Ukochany może nie dostać urlopu z powodu wspomnianej kiedyś już nowej galerii handlowej. Czyli, że musimy ubezpieczyć się od kosztów rezygnacji z imprezy. Esio się zdenerwował i powiedział, że jak urlopu nie dostanie to rzuca pracę, ale na to nie pozwolę. Nie warto.

Mimo to, słońce za oknem świeci, Ukochany będzie u mnie (a co najważniejsze ze mną) do poniedziałkowego ranka. Cudownie będzie zasypiać ze świadomością jego bliskości, niech nawet ogląda film, niech czyta, ale niech będzie. Bo Esio to jest taki właśnie, jaki być powinien. Kiedy potrzeba przytuli, pogłaszcze po głowie, łzy wytrze, inym razem da kopa w tyłek i jest spokój. Bo ja właśnie takich kopów potrzebuję, kiedy zaczynam "świrować" trzeba mną potrząsnąć. A Esio taki właśnie jest. Mi dawał wczoraj kopa, a sam się przytulał i kradł buziaki :].

A dziś może klasyczna, francuska zapiekanka ziemniaczana na kolację??? Do tego sok marchwiowy, jakieś ciasteczko...

Poza tym jakoś będzie, pracę mam nawet ciekawą. Wytrzymać 6 godzin nie jest trudno, czas się nie dłuży. Jeszcze raz wielkie podziękowanie dla sis!!! :) Poprawkę też zdam, całe szczęście babka obiecała, że zamiast "Prolegomeny" Kanta da nam "Monadologię" Leibnitza. Hmmm...

Mykam do nauki, miłego dnia.

 

alexbluessy : :