Archiwum 26 kwietnia 2004


kwi 26 2004 APATIA!!!
Komentarze: 1

Już nie wiem co się ze mną dzieje Aniele. Boję się tego. Dziś na zajęciach wytrzymałam tylko na słownictwie, z konwersacji poszłam i wróciłam do domu. Nie wysiedziałabym. Przyjechał S. No i jak go zobaczyłam to wybuchłam płaczem. Przejął się. pytał o co chodzi, co się stało, czy to jego wina. Co mu miałam powiedzieć??? Wiem, że planowałam co mu powiem, wiem, że taki miałam zamiar, ale.. Stchórzyłam. Tylko czy to się nazywa „tchórzostwo” Eljot, nie wiesz czasem, hm??? Bałam się, że powiem za dużo, że może nie powinnam. I mimo, ze wczoraj Moja Wspaniała Ania z USA poradziła żebym powiedziała, bo będę się męczyć. Nie wiem dlaczego tego nie zrobiłam. To znaczy częściowo owszem, ale nie wszystko to, co chciałam. Siedzieliśmy, ja płakałam, on mnie tulił i pytał jak może mnie pocieszyć. I było tak dobrze, że miałam ochotę znowu krzyknąć: „Nie jedź!”. Ale tego też nie zrobiłam.

W ogóle dzisiaj żyję jak w letargu. Najchętniej nie wychodziłabym spod koca. Nie mam ochoty jeść, pić, na nic nie mam ochoty. A P A T I A!!! Teraz też siedzę przed komputerem, niby rozmawiam z J., ale tak, jakby mnie nie było. Jakbym była daleko. No, najchętniej to przy S. A zobaczę go dopiero w środę!!! Dopiero w środę... Nie, ja muszę wziąć się w garść! Nie mogę się rozczulać!

...... ja wiedziałam, ze on wyjedzie. Od pierwszego dnia rozmowy wiedziałam. Tylko, ze wtedy to było mi obojętne. Nie mogłam przypuszczać jak znajomość się rozwinie. Nikt nie przypuszczał. Może to było jak w piosence „ Nie wiem skąd to wiem” Anny Marii Jopek:

Nie wiem skąd to wiem, ale taką pewność mam, że tym razem los nie myli się . W sieci szarych dni słońce dużo jaśniej lśni a nadzieja lubi mnie. Serce jak liść na wietrze drży sekret mój dobrze zna. Cicho serce sza, żadnych szabada, nie płoszmy chwili tej, niech trwa. Szukaliśmy się, jak połówki jabłka dwie. Warto było czekać tyle lat. Nie wiem skąd to wiem. Skąd przeczucie, że to ten i skąd pewność, że aż tak. I choć tak chcę wyszeptać te słowa dwa jednym tchem, cicho serce sza. Słowa na wiatr wyfruwają lekko tak znaczą coraz mniej Uśmiecham się do każdej z chwil, którą los daje nam. Dobrze nam czy źle, jesteś blisko mnie, więc o najwyższą stawkę gram. I choć tak chcę wyszeptać te słowa dwa jednym tchem, milczę wierząc, że sam domyślisz się. I tylko nie wiem, skąd to wiem... lecz wiem. 

A przynajmniej chcę w to wierzyć...

Tylko dlaczego on musi wyjechać??? Dlaczego właśnie teraz??? Mówi, że mu na mnie zależy, że też boi się tego wyjazdu, ale że to nie tak długo, że wytrzymamy. Że mam w nim oparcie i że zawsze mogę na niego liczyć. Ja wiem, że to są tylko słowa. Kiedy wyszedł S. wpadłam w panikę. A przynajmniej odczułam coś podobnego. Zadzwoniłam do A., a ona mi na to, że tak zawsze jest na początku, że potem to mija. Ta fascynacja, zauroczenie, że to powszednieje. Ale ja mam nadzieję, że kiedy S. wróci to będzie jeszcze lepiej. On powiedział, że najwyżej zaczniemy od początku. Nie da się zacząć od początku. Nie można po 6 miesiącach stanąć przed sobą i powiedzieć: „ cześć ja jestem Ola”, „cześć ja jestem S.”, i iść gdzieś pogadać. Albo idzie się dalej, albo... Ale tej drugiej ewentualności nie biorę pod uwagę. Hm, wczoraj S. powiedział, że jak wróci to będziemy mogli powiedzieć, że jesteśmy razem od pół roku – nie ważne, że się przez połowę czasu nie widzieliśmy. A ja będę czekać... Na powitanie z Bajorem, czerwonym winem i świecami... I na to ciepło, i to cudowne uczucie, że znowu jest dobrze, że warto było czekać, ze teraz już nie będę płakać, że słońce znowu świeci.

..................................................

Oby było warto Eljot, oby było warto...

alexbluessy : :
kwi 26 2004 Chcę się nauczyć Ciebie na pamięć...
Komentarze: 2
Zostań, to jeszcze nie pora Zostań choć jeszcze na chwilę Aż zamigocą radośnie Iskry w księżycowym pyle. W tym hotelowym pokoju Zachwyćmy się sobą raz jeszcze Zanim odejdziesz do domu Niech zadrży srebrne powietrze. A łzy popłyną cichutko Bo pragnę Ciebie zatrzymać Jak czas zaklęty magicznie W złocistej kropli bursztynu. Uczę się Ciebie na pamięć Niecierpliwymi palcami Rozpaczliwie na pamięć. Szeroko zamkniętymi oczami Czytam zachłannie od nowa Całego-zdanie po zdaniu. Tak, wiem już teraz iść pora Choć dwa cienie na ścianie Tańczyć chcą dalej uparcie. Czas pędzi nieubłaganie. Zegar wybija rozstanie. Nie cofną małej wskazówki
Cudne dwie ćmy zakręcone Wokół gorącej żarówki. Zanim się wymkniesz ukradkiem
I pęknie tama wezbrana Przytul mnie mocno raz jeszcze Bo wciąż jak opętana...
[Łzy – „Oczy szeroko zamknięte”]

 

alexbluessy : :